wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 8.

     Rankiem obudziła mnie Magda, która szturchała mną jak oszalała. Była bardzo pobudzona całym meczem. Obie szybko się ogarnęłyśmy, bo za niedługo miałyśmy autobus do Łodzi. W Atlas Arenie miał się odbyć mecz Polska - Argentyna. Madzia kipiała z radości.
     Wychodziłyśmy na korytarz, gdy zauważyłam Michała przy naszych drzwiach. Wyglądał tak, jakby czekał na nas od dawna.
- Co ty robisz ? - zapytałam.
- Słuchajcie, załatwiłem wam podróż do Łodzi z nami. W autobusie i tak mamy sporo miejsca, a każdy się zgodził, byście jechały.
- Mówisz poważnie ? - wykrzyczała w radości Magda.
- Jak najbardziej. - poeiwedział usatysfakcjonowany Michał.
     Madzia rzuciła mu się w ramiona piszcząc, a ja patrzyłam się na nią dużymi oczami. Michał widząc moja reakcje tylko nieśmiało się do mnie uśmiechnął. Madzia zdając sobię sprawę z tego co zrobiła, zaśmiała się i spojrzała się na mnie przepraszajacym wzrokiem.
     Po chwili złapałam za torebke i razem z Madzią szłam za podążającym przede mną Michałem. Jego ogromne ramiona zasłaniały mi całą drogę. Spojrzałam się na Madzię, która z ekscytacji delikatnie klaskała dłońmi pod twarzą. Gdy wyszłyśmy przed hotel, autobus z siatkarzami już na nas czekał. Sportowcy rozmawiali w najlepsze. Michał wszedł pierwszy do pojazdu, a ja z Madzią zaraz za nim. Siatkarze zwrócili na nas wzrok i zaczęli nas przeszywać spojrzeniami. Michał stanął i powiedział :
- To właśnie te dziewczyny jadą z nami na mecz. Przedstawiam wam Maje i Magde.
- Cześć ! - chórem powiedzieli siatkarze.
- Cześć. - powiedziałam, bo Magda była zbyt onieśmielona.
     Michał wskazał nam wolne miejsca do których od razu poszłyśmy. Siedzieliśmy wśród Kurka, Nowakowskiego, Ignaczaka, Bartmana i Winiarskiego. Całą drogę słuchałyśmy ich dowcipów i innych śmiesznych tekstów. Magda z ledwością powstrzymywała się od wybuchu śmiechu, ja tak samo. Dawno nikt tak bardzo mnie nie rozśmieszał jak oni. Ich teksty były mistrzowskie. Jednak nadal nie mogłam ogarnąć rozumem, że jechałam z siatkarzami jednym autobusem. To było coś niesamowitego dla mnie jak i Madzi.
     Gdy dotarłyśmy na miejsce przed Atlas Arenie była już rzesza kibiców. My, dzięki siatkarzom weszłyśmy tylnym wejściem. Oni skierowali się ku szatni, my ku hali. Emocje po podróży nam nie opadły, a przed nami był jeszcze mecz. Wiedziałam, że ten dzień będzie dniem niezapomnianym. Na hale weszłyśmy jako pierwsze co też było nie lada przeżyciem.
     Mecz wygraliśmy 3 : 1. Świetna gra naszych siatkarzy spowodowała brak szans dla Argentyńczyków. Niestety, to był jedyny mecz, który wygraliśmy w grupie. Dostaliśmy ogromnego przestoju w formie. Jedank jednego nie mogliśmy im odmówić - ducha walki. Strasznie podziwiałam ich za determinację, za walkę o każdą piłkę. Jednak siatkarze byli totalnie załamani, ale nie chcieli po sobie tego poznać. Męska duma im na to nie pozwalała i w sumie trudno im się dziwić. W hotelu, jako przyszły psycholog, rozmawiałam z paroma siatkarzami, podnosiłam na duchu, byłam w swoim żywiole. Wszyscy dziękowali mi za rozmowę. To było bardzo miłe z ich strony. Siatkarze jeszcze jakiś czas mieli pobyć w Spale. Magda tym bardziej była w siódmym niebie.
     A Michał ? Na każdym kroku próbował się do mnie zbliżyć, a mnie za każdym razem jeszcze bardziej irytował. Przez czas Ligi Światowej widziałam go znacznie mniej. I dobrze.
     Po tym dniu byłam totalnie padnięta, dlatego zasnęłam momentalnie. Dzień, który mnie czekał zmienił moje życie ...


 

2 komentarze:

  1. Chce się więcej ;)
    czekam na kolejny (podobno najlepszy) rozdział :D

    OdpowiedzUsuń