- I co, wyspałaś się ? - zaczełam.
- Tak, w miarę... - powiedziała bez przekonania.
- Coś taka markotna dziś ?
- Jeszcze się pytasz ? Widzę, jak Michał się na ciebie patrzy, a ty go totalnie olewasz...
- A co, mam mu się rzucić w ramiona ? Chyba na głowe upadłaś. Poza tym nie chce się kłócić i skończmy ten temat.
Magda posłała mi przeszywające spojrzenie i wzięła łyk soku. Michał nieustannie się na mnie patrzył. Rozumiem, był trochę rozczarowany, ale ja byłam zaskoczona. Nienawidzę takiej bezpośredności. I to zamierzałam mu wytłumaczyć wieczorem. Nie mogłam znieść tego jego ciągłego obserwowania. Miałam ochotę wyjść z tej stołówki, ale byłam potwornie głodna i chiałam zjeść coś naprawdę dobrego. Starałam się nie patrzeć na michała, musiałam się na tym skupiać. Jakoś musiałam ...
Gdy skonczyłyśmy z Magdą śniadanie byłyśmy w wyśmienitych humorach. Oczywiście dzięki Madzi. Niestety przy samym wyjściu ze stołówki siedział Michał. Kiedy przechodziłyśmy obok jego stolika, Michał złapał mnie za ręke i zatrzymał.
- Będziesz ? - zapytał.
Spojrzałam się na niego dość wymownym wzrokiem i po chwili powiedziałam :
- Będe.
Nieśmiało uśmiechnął się do mnie, a ja gwałtownie wyrwałam ręke z jego dłoni. Byłam bezwzględna. Chwilę później dołączyłam do Magdy. Poszłyśmy do naszego pokoju i zaczęłyśmy planować co będziemy robić przez cały dzień. Zdecydowałyśmy się na wycieczkę rowerową. Po pół godzinach ruszyłśmy. Widziałyśmy nawet jak siatkarze jadą na trening. To był strzał w dziesiątkę. Te rowery poprawiły mi humor, a przy okazji zwiedziłśmy ogromny kawał okolicy. Naprawdę długo nam to zeszło.
Do hotelu wróciłśmy ok. godziny 18.00 strasznie nie chciałam iść na to spotkanie, ale musiałam. Z Madzią zjadłyśmy coś na szybko, a po posiłku układałam rozmowę z Michałem. W końcu przyszła godzina 20.00.
Na miejsce spotkania szłam pewna siebie. Przyznam, że złość w pewnym stopniu przeszła, ale nie całkowicie. Na miesjcu Michała jeszcze nie było, dlatego postanowiłam czekać. Powoli zaczęłam się denerwować, że go stale nie ma. W ostatniej chwili poczułam jak ktoś dłońmi zasłania mi oczy. Natychmiast je od siebie odsunęłam.
- Michał, przestań.
- Myślałem, że nie przyjdziesz.
- Mówiłam, że będe, to będe.
- Dobrze, w porządku. To teraz proszę cię, powiedz mi czemu wczoraj uciekłaś ?
- Powiem wprost. Zazwyczaj mam tak, że nie całuje sie z nikim na pierwszym spotkaniu tym bardziej, że prawie go nie znam. Rozumiesz ? To jest moja podstawowa zasada.
- Rozumiem i nawet sobie to cenie. Ale zrozum też mnie. Ja wtedy nie mogłem się powstrzymać, to było silniejsze ode mnie.
- Ale jak to ...
- Tak to. Ja po prostu chyba się w tobie zakochałem...
- To już za daleko brnie. Proszę cię, zapomnij o mnie. Tak będzie lepiej. Na razie.
- Nigdy ... - usłyszałam, gdy zmierzałam do hotelu.
Byłam w szoku. Byłam w szoku, że ktoś taki jak Michał zakochał się w kimś takim jak ja. Z resztą nie miałam pewności, że mówi prawdę. Mógł po prostu bawić się moimi uczuciami...
***
Zapraszam do komentowania ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz