niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 7.

     Przez całą noc dużo o nim myślałam. Aż dzwine ... W głowie miałam tysiace pytań na które nie znałam odpowiedzi. Michał swoim wyznaniem bardzo mnie zaskoczył, ale nadal nie wiedziałam czy to było szczere. Jedno wiedziałam napewno - nie byłam gotowa na miłość i nie wiem czy chciałam mieć chłopaka. Wystarczyło mi, że mam moją kochaną Madzie, na którą zawsze mogę liczyć. A Michał ? Jego praktycznie nie znałam ...
     Rano dostałam sms'a od Michała. Zaskoczył mnie kolejny raz. Brzmiał tak : "Chcę Maju, żebyś wiedziała, że tak łatwo ciebie sobię nie odpuszczę. Kocham Cię.". Dostałam ogromnych oczu a serce zaczęło mi szybciej bić.
- Magda ... Michał przysłał mi sms'a...
- No mów ! - przeczytałam wiadomość od Michała - O Boże ...
- I co ja mam teraz zrobić ? On nie da mi spokoju.
- Maja, a może warto byłoby się zastanowić nad tym, by dać mu szanse ?
- Nie ! Nie szukam mężczyzny rozumiesz ?
- Ale dlaczego ? Michał jest przystojny, na dodatek znakomity siatkarz i ma poczucie humoru. Czego ty chcesz wiecej ?
- Magda, mnie to naprawdę nie obchodzi ! Zrozum to w końcu. Nie i koniec kropka.
- Jesteś strasznie dziwna ...
- Trudno. - odburknęłam strasznie zła.
     Postanowiłam ignorować Michała. W tamtym momoencie wydawało mi się to najlepszym sposobem, w końcu studiowałam psychologię. Wiedziałam, że jeśli nie będe odpowiadać na zaczepki Michała wreszcie sobie odpuści. Bardzo zaufałam tej metodzie, bez względu na to czy będe w ten sposób krzywdzić Michała. Było to dla mnie bez znaczenia.
     Magda złościła się na mnie przez pewien czas, ale my bez siebie nie możemy wytrzymać 10 minut. Całe my. Pod moją namową obiecałyśmy sobie, że nie będziemy się kłócić przez Michała. W ten dzień zamierzałyśmy nie ruszać się z hotelu. Po prostu byłyśmy zbyt leniwe.
     Na śniadaniu, z głośnych rozmów siatkarzy dowiedziałyśmy się, że Andrea dał im dzień wolny. Nazajutrz miał się odbyć pierwszy mecz Ligi Światowej, dlatego nasz trener postanowił ich trochę zrelaksować. Trochę się dziwiłśmy, ale po czasie zrozumiałyśmy intencje trenera.
     Gdy po śniadaniu odpoczywałam w pokoju, usłyszałam pukanie do drzwi. Spojrzałam się na Magdę i zgodnie stwierdziłyśmy, że to Michał. Sama nie wiem dlaczego, ale otworzyłam mu. Ten wyprowadził mnie na korytarz, wyjął coś z kieszeni z dresów i powiedział :
- Trzymaj - dał mi kartki do ręki - Tu są bilety na jutrzejszy mecz. Idź z przyjaciółką. Liczę na twoją obecnosć.
- Ale Michał ! - nie zdążyłam mu nic powiedzieć, bo od razu uciekł do swojego pokoju.
     Wróciłam do Magdy osłupiała z biletami w ręku i powiedziałam :
- Magda, idziemy jutro na mecz !
- Że co ?
- Przed chwilą Michał dał mi bilety.
- Żartujesz ? Serio ? Aaaaaaaaaaaaa ! - zaczęła krzyczeć najgłośniej jak się dało.
     Magda w euforii zaczęła tulić się do mnie , krecąc się dookoła i cały czas powtarzając : "Jedziemy na mecz !". Jednak ja nie potrafiłam się cieszyć tak jak ona. Dlaczego ? Wiedziałam, że Michał w zamian, że dał mi bilety będzie czegoś chciał. Byłam bardzo nieufna. Tak miałam od dzieciństwa. O moich podejrzeniach nie chciałam informować Magdy, bo nie chciałam psuć jej całej radości.
     Przez cały dzień kilka razy spotykałam Michała. Udawałam, że go nie widzę, odwracałam wzrok. Słyszałam tylko cieżkie oddechy za plecami, jednak nie robiło na mnie to większego wrażenia. Czasami nawet szeptał mi coś do ucha. Magda widzac to, uśmiechała się pod nosem, co bardzo mnie denerwowało. Nie powiem, byłam mu wdzieczna za bilety, ale nic poza tym. Madzia napewno po tym incydencie jeszcze bardziej polubiła Michała. Ja tak nie potrafiłam ...
     Magdzie trudno było zasnąć z tych emocji. Następnego dnia czekało ją jeszcze więcej. Przed nami był bardzo ciekawy dzień, a ja nie mogłam zasnąć. Sen nie przychodził pomimo wszelkich starań. Ten luksus nastąpił w środku nocy. No i nadszedł ten dzień ...

 Przepraszam, musiałam :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz