Minęło kilka dni. Przez ten czas zdążyłam się pogodzić ze stratą Michała. Nie odzywał się, nie pisał, nie dzwonił. To był koszmar. Miałam w sobie ogromne poczucie winy, że to wszystko ja zniszczyłam. Zrozumiałam decyzje Michała i przyjęłam ją do świadomości i próbowałam żyć dalej. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale ile można się nad sobą użalać ? Bardzo kochałam Michała, ale to już była historia ...
Czas leciał, pracowałam i świetnie się z tym czułam. Ze Zbyszkiem nadal utrzymywałam kontakty. Przeprosił mnie za swoją próbę pocałunku i obiecał, że to się nigdy nie powtórzy, a ja mu uwierzyłam. Nadal był tym samym Zbyszkiem jakiego poznałam, nadal był przesympatyczny, miły, przyjacielski i bardzo wyrozumiały. Oczywiście cały czas pamiętałam o tym, że jest ze mnie zakochany, ale nie brałam sobie tego do serca. Byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i to mi w zupełności wystarczało. Na ten czas nie szukałam związku, bo moje rany nie były jeszcze zagojone, a poza tym nadal darzyłam uczuciem Michała.Mimo wszystko pomału dochodziłam do siebie, godziłam się z życiem, a wszystko dzięki długim rozmowom ze Zbyszkiem. To dzięki niemu nie spadłam na dno po tym rozstaniu, to on non stop mnie rozśmieszał, pozwolił mi się wypłakiwać, gadać różne rzeczy, pocieszał mnie, gdy było trzeba.Byłam mu za to ogromnie wdzięczna.
Pewnego razu miałam bardzo ciężki dzień. W pracy miałam dużo klientów, na dodatek nie łatwych, ogólnie źle się czułam, bolała mnie głowa i tylko się modliłam, by ten dzień już się skończył. Wróciłam do domu padnięta i szczęśliwa, że w końcu mogę odpocząć. Zjadłam coś i od razu padłam na sofie włączając telewizor. O tym marzyłam przez cały dzień. Lubiłam moją pracę, ale wtedy klientów miałam wyjątkowo trudnych. Czułam się potrzebna i to mnie napędzało. Dobrze, że po rozstaniu z Michałem miałam jakieś zajęcie, bo nie wiem czy bym dała rade sama ze sobą.
Gdy beztrosko leżałam na sofie, prawie przysypiając, nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciało mi się wstawać, ale w końcu się ruszyłam, bo myślałam, że Zbyszek czegoś ode mnie chce. Gdy podeszłam do drzwi, nie wiele myśląc otworzyłam je, z myślą, że przed nimi będzie stał mój przyjaciel. Jednak zamiast Zbyszka stał tam Michał. Nie wyglądał tak, gdy go ostatni raz zobaczyłam, wręcz przeciwnie. Był w koszuli, z bukietem róż i patrzył się na mnie tymi niebieskimi oczami. Doznałam ogromnego szoku widząc go, że nie mogłam wykrztusić z siebie słowa. Wyręczył mnie Michał.
- Witaj Maju. Chciałbym z tobą porozmawiać. Mogę wejść ?
- W porządku, wchodź.
Ustaliśmy w przedpokoju i oboje czuliśmy się dość niezręcznie, bo tak długim czasie. Michał popatrzył się na mnie i wręczając mi kwiaty powiedział :
- To dla ciebie.
- Dziękuję... Chcesz kawy, herbaty ? - zapytałam się prowadzac go do kuchni.
- Kawy.
- A o czym chciałeś porozmawiać ? - zapytałam, gdy usiadł przy stole.
- Posłuchaj ... ja sobie to wszystko przemyślałem i doszedłem do wniosku, że ostro przegiąłem. Bardzo chcę cię przeprosić, że cię wyrzuciłem z domu, ze powiedziałem to i owo za dużo. Teraz wiem, ze zachowałem się jak totalny dupek. Jest mi strasznie wstyd, ale proszę cię, wybacz mi. Chcę być z tobą.
- Wreszcie to zrozumiałeś ? - dosiadłam się do niego i zapytałam z ulgą.
- Tak ! Wybaczysz mi ? - złapał mnie za dłoń, ale chciałam go potrzymać trochę w niepewności, dlatego wstałam i zalałam nam kawy. Gdy podałam nam napój, Michał patrzył się na mnie proszącym wzrokiem, co dosć było zabawne.
- W porządku, przeprosiny przyjęte. Ja też bym cię chciała przeprosić za to ze Zbyszkiem, nie powinnam...
- Dobra, nie ma o czym mówić.
- A ze Zbyszkiem się pogodzisz ?
- Myślałem o tym i postanowiłem się z nim pojednać. To mój najlepszy przyjaciel i bardzo mi brakuje.
- Jezu, nawet nie wiesz jak się cieszę. - podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
W tym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Już pogodziłam się z jego stratą, a tu przychodzi do mnie i przeprasza. Gdy go zobaczyłam w drzwiach serce mi stanęło, żołądek się skurczył, a w środku poczułam przyjemne ciepło. Bardzo za nim tęskniłam, a jego widok działał na mnie podwójnie. Te kwiaty, przeprosiny sprawiły, że na nowo się w nim zakochałam. Przypomniały mi się te wszystkie chwile z Michałem, te gorsze i te lepsze. Byłam przeszczęśliwa, ze zrozumiał to, co próbowałam mu wytłumaczyć, że go odzyskałam.
Po chwili pogodzenia się, usiedliśmy się na sofie, na której przedtem odpoczywałam. Popijaliśmy kawę, rozmawialiśmy. Michał był dla mnie nadzwyczaj miły, jakby bał się mnie urazić. Mimo wszystko ja nadal miałam wyrzuty sumienia.
- Bardzo za tobą tęskniłam. - powiedziałąm, gdy zapadła chwila ciszy.
- Ja też. - złapał mnie za ręke.
- Myślałam, że już cię straciłam na zawsze. Wtedy, gdy mnie wyrzuciłeś z domu, moje życie straciło sens. Byłam załamana, cały czas płakałam. A teraz ...
- Nawet nie wiesz jak mi głupio, że wtedy tak postąpiłem. Jak mogłem mojej własnej dziewczynie kazać się wynosić ? Nie mam pojęcia. - mówiąc to, dłonią głaskał moją twarz.
- Kocham cię, wiesz ? - Michał powiedział to patrząc mi się w oczy.
- Ja ciebie też kocham ...
Ponownie się przytuliliśmy, tym razem mocniej, czułam zapach jego boskich perfum. Przez te wszystkie dni bez niego, bez nas, nasze umysły i ciała bardzo się za sobą stęskniły. Potrzebowaliśmy naszego wzajemnego wsparcia, a przede wszystkim obecności nas samych. Pragnęłam tego każdego dnia bez Michała. To działało jak narkotyk - gdy spróbujesz raz już nie możesz przestać. tęskniłam za ciepłem bijącym z jego ciała, a gdy ponownie to poczułam, nie potrzebowałam niczego wiecej.
Po chwili spojrzeliśmy sobie w oczy, po czym powiedziałąm :
- Proszę cię, nie opuszczaj mnie już, dobrze ?
- Nie mam takiego najmniejszego zamiaru.- szepnął mi do ucha.
Następnie Michał spojrzał mi się na usta i powoli się do nich zbliżał. Postanowiłam skrócić to czekanie i natychmiast wpoiłam swoje wargi w jego. Nie przeszkadzało mi, że czułam jego delikatny zarost, to wydawało mi się mega męskie, tym bardziej, że bosko w nim wyglądał. Nasze pocałunki wylały z siebie całą tęsknotę i ból ostatnich dni, oddawały wiele uczuć. Gdy Michał czule pieścił moje usta, zapomniałam o całym świecie, problemach i zmęczeniu.
Gdy z trudem oderwaliśmy się od siebie, Michał bez słowa wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, by wspólnie przeżyć chwilę namiętności, którą przez tak długi czas było nam brak. Nagroda smakuje tym bardziej lepiej, gdy długo się na nią czeka...
Liczę na komentarze :)