środa, 28 sierpnia 2013

Koniec.

Chcę Wam powiedzieć, że kończę te opowiadanie. Wiem, nie zakończyłam go, ale jest to spowodowane brakiem czasu i zawzięcia. Przepraszam. Nie wiem, czy Wam się one podobało, ale siedziałam po nocach i pisałam, by czymś się zająć. Cały ten blog, te opowiadanie było totalnie spontaniczne i w sumie podobało mi się to. Od zawsze lubiłam pisać takie opowiadania itd., ale nigdy nie pomyślałam, że będę prowadzić z tym bloga. Niedługo koniec wakacji, ja idę do liceum i nie będę miała totalnie czasu na dokończenie tego opowiadania. Teraz trwają przygotowania do szkoły, a póki co chcę się jeszcze nacieszyć chwilami wakacji.

Całe opowiadanie miało się skończyć tym, że Michał z wypadku wyjdzie bez większych obrażeń. Maja podczas pobytu Michała w szpitalu dowie się, że zaszła z  siatkarzem w ciążę. Jednak nie mówi mu tego od razu , czeka aż jej ukochany wyjdzie ze szpitala. Gdy w końcu mówi mu w domu o wszystkim szaleje ze szczęścia i wspólnie się cieszą ze spodziewanego dziecka. Michał zaczyna grę w PlusLidze, trwają przygotowania do przyjęcia na świat ich wspólnego dziecka. Wkrótce, gdy Michał ma trochę wolnego w siatkówce oświadcza się Mai, na co ona bez wahania się zgadza. Po 9 miesiącach na świat przychodzi mały brunet- Kuba. Oboje rodziców są bardzo szczęśliwi i jakiś czas potem biorą ślub, na który zapraszają całą reprezentację mężczyzn w siatkówce ze swoimi rodzinami. Ich świadkami są Zbyszek Bartman i kuzynka Mai - Beata. Na poprawinach wszyscy grają w siatkówkę. Tu się historia kończy. Generalnie to by się ciągnęło dalej, ale ten czas ....

Pragnę podziękować przede wszystkim Justynie, za to, że jak to określiła jest ojcem tego bloga (ja jestem matką, bo napisałam) , bo kazała mi go założyć i skrupulatnie komentowała, Kasi, za to, że zawsze domagała się nowego rozdziału, tak samo jak Justyna i mi komentowała na żywo czasami się śmiejąc i przerabiając niektóre teksty xD. No i chcę podziękować również Wam, anonimowym i tym zalogowanym czytelnikom za wszystkie komentarze dodające mi uśmiechu na twarzy. To wszystko było naprawdę miłe :)

Chcę Wam życzyć dobrego roku szkolnego, wszystkiego najlepszego, żeby Wam się układało po Waszej myśli i żebyście zawsze dążyli do postawionego celu. Kibicujcie naszym chłopakom na ME, żeby zdobyli medal, najlepiej złoty, bo wiemy, ze chłopaków na to stać. Cieszcie się ostatnimi dniami wakacji ! Jeszcze raz , wszystkiego dobrego ! Trzymajcie się, do następnego razu.

Maja.



czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 20.

     Ta noc była nieziemska pod każdym względem. Nasza namiętność znacznie wzrosła pod wpływem czasu. Nam obojgu bardzo tego brakowało przez tyle dni. Michał ukoił mój ból i zmęczenie tłumione w sobie od czasu naszej kłótni. Kochaliśmy się bardzo czule, wręcz niesamowicie. Zapamiętam to do końca życia.
     Rankiem poczułam jak budzą mnie miękkie usta Michała, które delikatnie całowały moje. Powoli otwierałam oczy, a Michał przywitał mnie szerokim uśmiechem.
- Dzień dobry słońce. - powiedział szeptem.
- Dzień dobry kochanie. Długo już nie śpisz ? - powiedziałam jeszcze zaspanym głosem.
- Jakiś czas, może z 10 minut. Dobrze spałaś ?
- Przy tobie cudownie. - uśmiechnęłam się i po chwili namiętnie pocałowałam.
- Bardzo się cieszę. Oby tak dalej...
     Przytuliłam się do Michała, bo chciałam poczuć to bezpieczeństwo i ciepło jego ciała. On mocno mnie objął i pocałował w czoło. Nie jestem w stanie opisać tego, jaka byłam wtedy szczęśliwa. Czułam na sobie każdy mięsień Michała przy odrobinie ruchu, to robiło wrażenie. Po długim czasie leniuchowania w swoich objęciach wstałam, umyłam się, ubrałam w czyste rzeczy, a Michał wziął prysznic. Poszłam do kuchni, by zrobić nam jakieś kanapki na śniadanie. Byłam w wyśmienitym humorze, a przy stole z radości nawet podśpiewywałam. Gdy się odwróciłam, zobaczyłam jak Michał oparł się o ścianę i widząc i słysząc mój dobry humor tylko szeroko się uśmiechał. Kiedy zorientowałam się, że zostałam przyłapana, podeszłam do niego, wbiłam palec w jego klatkę piersiową uśmiechając się, a Michał złapał mnie w pasie i podniósł kręcąc się dookoła.
- Michał przestań, spadnę zaraz ! - śmiejąc się krzyczałam.
- Spokojnie, na to nie pozwolę nigdy.
     Kiedy w końcu ustałam na nogach, podeszłam do kanapek i zaczęłam je dokańczać. Michał usiadł przy stole i zaczął mówić :
- Dziś pojadę do Zbyszka.
- Ooo. Naprawdę dziś ?
- Tak. Zjemy śniadanie i jadę.
     Siedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść moje kanapki. Michał jak zwykle swoim poczuciem humoru rozbrajał mnie od samego rana i ledwo co dojadłam do końca śniadanie. Gdy po sobie posprzątaliśmy, siatkarz ogarnął się do końca, powiedział parę miłych słów, pocałował w czoło, wsiadł do samochodu i pojechał do Zbyszka.
     Osobiście byłam bardzo podekscytowana tym, że Michał postanowił się z nim pogodzić. Strasznie ciekawiło mnie jak przebiegnie cała rozmowa i czy Zbyszek da się przekonać. Jednak myślałam, że atakujący bez problemu przyjmie przeprosiny Michała. W końcu tyle lat się znali... Z Michałem umówiliśmy się, że gdy będzie po wszystkim da mi znać jak przebiegła rozmowa. Bardzo się nie mogłam doczekać chwili, aż wszystko będzie w porządku i nikt do nikogo nie będzie miał żadnych pretensji lub żalu.Wiem, niepotrzebnie się tuliłam do Zbyszka i że się w ogóle na to zgodziłam i to przeze mnie wynikło to całe zamieszanie. Czułam się z tym okropnie, ale bardzo się cieszyłam, że Michał mi wybaczył, a przy okazji ja jemu.
     Od Michała wyjazdu minęło sporo czasu . Wyjechał rano, a robił się wieczór, a jak na razie nie dostałam żadnego telefonu. Do Zbyszka ma zaledwie 10 minut drogi i myślę, że na pewno tak długo by nie rozmawiali. Nie przez 9 godzin. Przez ten czas nie usłyszałam dzwonka od telefonu ani jakiegokolwiek pukania do drzwi. Zaczęłam się poważnie martwić o Michała. Nie wiedziałam co mam zrobić. W głowie rodziło mi się tysiące najczarniejszych myśli. Zawsze taka jestem. Postanowiłam zadzwonić do Michała. Pierwsze połączenie - sekretarka, drugie połączenie - sekretarka, trzecie połączenie tak samo. Non stop w słuchawce zamiast Michała słyszałam tylko tą sekretarkę. Potem wpadłam na pomysł, by zadzwonić do Zbyszka. Po paru sygnałach usłyszałam :
- Witaj Maju !
- Cześć Zbyszek. Mam do ciebie pytanie.
- Słucham.
- Martwie się o Michała, był może dzis u ciebie ?
- Czy był Michał ? A z jakiej racji ?
- No miał być u ciebie, chciał się z tobą pogodzić.
- Serio ? Skąd to wiesz ?
- Wczoraj wieczorem do mnie przyszedł, pogodziliśmy się i powiedział , że dzis miał to zrobić z tobą ...
- No proszę ... Ale Michała dziś u mnie nie było...
- Że co ???
- Przysięgam, że nie było. Sam jestem w szoku, co do mnie mówisz.
     Bez słowa pożegnania rozłączyłam się. Po wiadomości, że u Zbyszka nie było Michała, ja się nie martwiłam, ja się bałam. Nie mogłam usiedzieć w miejscu, co chwile dzwoniłam do Michała, ale nic z tego. W pewnym momencie ktoś zadzwonił do mnie. Nawet nie przyjrzałam się numerowi, tylko natychmiast odebrałam telefon.
- Halo ? - powiedziałam w nerwach.
- Dzień dobry. Czy mam przyjemność rozmawiać z Mają Dolatą ?
- Tak to ja, a o co chodzi ?
- Pani chłopak, Michał Kubiak miał wypadek samochodowy.
- Boże ... - zamarłam. - Jak on się czuje, co z nim ?
- Najlepiej będzie, jeśli pani przyjedzie do szpitala.
     Rozłączyłam się i ze łzami w oczach złapałam za torbę, marynarkę i wybiegłam z domu, by jak najszybciej pojechać do Michała ...


Komentujemy ! To bardzo motywuje <3

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 19.

     Minęło kilka dni. Przez ten czas zdążyłam się pogodzić ze stratą Michała. Nie odzywał się, nie pisał, nie dzwonił. To był koszmar. Miałam w sobie ogromne poczucie winy, że to wszystko ja zniszczyłam. Zrozumiałam decyzje Michała i przyjęłam ją do świadomości i próbowałam żyć dalej. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale ile można się nad sobą użalać ? Bardzo kochałam Michała, ale to już była historia ...
     Czas leciał, pracowałam i świetnie się z tym czułam. Ze Zbyszkiem nadal utrzymywałam kontakty. Przeprosił mnie za swoją próbę pocałunku i obiecał, że to się nigdy nie powtórzy, a ja mu uwierzyłam. Nadal był tym samym Zbyszkiem jakiego poznałam, nadal był przesympatyczny, miły, przyjacielski i bardzo wyrozumiały. Oczywiście cały czas pamiętałam o tym, że jest ze mnie zakochany, ale nie brałam sobie tego do serca. Byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i to mi w zupełności wystarczało. Na ten czas nie szukałam związku, bo moje rany nie były jeszcze zagojone, a poza tym nadal darzyłam uczuciem Michała.Mimo wszystko pomału dochodziłam do siebie, godziłam się z życiem, a wszystko dzięki długim rozmowom ze Zbyszkiem. To dzięki niemu nie spadłam na dno po tym rozstaniu, to on non stop mnie rozśmieszał, pozwolił mi się wypłakiwać, gadać różne rzeczy, pocieszał mnie, gdy było trzeba.Byłam mu za to ogromnie wdzięczna.
     Pewnego razu miałam bardzo ciężki dzień. W pracy miałam dużo klientów, na dodatek nie łatwych, ogólnie źle się czułam, bolała mnie głowa i tylko się modliłam, by ten dzień już się skończył. Wróciłam do domu padnięta i szczęśliwa, że w końcu mogę odpocząć. Zjadłam coś i od razu padłam na sofie włączając telewizor. O tym marzyłam przez cały dzień. Lubiłam moją pracę, ale wtedy klientów miałam wyjątkowo trudnych. Czułam się potrzebna i to mnie napędzało. Dobrze, że po rozstaniu z Michałem miałam jakieś zajęcie, bo nie wiem czy bym dała rade sama ze sobą.
     Gdy beztrosko leżałam na sofie, prawie przysypiając, nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciało mi się wstawać, ale w końcu się ruszyłam, bo myślałam, że Zbyszek czegoś ode mnie chce. Gdy podeszłam do drzwi, nie wiele myśląc otworzyłam je, z myślą, że przed nimi będzie stał mój przyjaciel. Jednak zamiast Zbyszka stał tam Michał. Nie wyglądał tak, gdy go ostatni raz zobaczyłam, wręcz przeciwnie. Był w koszuli, z bukietem róż i patrzył się na mnie tymi niebieskimi oczami. Doznałam ogromnego szoku widząc go, że nie mogłam wykrztusić z siebie słowa. Wyręczył mnie Michał.
- Witaj Maju. Chciałbym z tobą porozmawiać. Mogę wejść ?
- W porządku, wchodź.
     Ustaliśmy w przedpokoju i oboje czuliśmy się dość niezręcznie, bo tak długim czasie. Michał popatrzył się na mnie i wręczając mi kwiaty powiedział :
- To dla ciebie.
- Dziękuję... Chcesz kawy, herbaty ? - zapytałam się prowadzac go do kuchni.
- Kawy.
- A o czym chciałeś porozmawiać ? - zapytałam, gdy usiadł przy stole.
- Posłuchaj ... ja sobie to wszystko przemyślałem i doszedłem do wniosku, że ostro przegiąłem. Bardzo chcę cię przeprosić, że cię wyrzuciłem z domu, ze powiedziałem to i owo za dużo. Teraz wiem, ze zachowałem się jak totalny dupek. Jest mi strasznie wstyd, ale proszę cię, wybacz mi.  Chcę być z tobą.
- Wreszcie to zrozumiałeś ? - dosiadłam się do niego i zapytałam z ulgą.
- Tak ! Wybaczysz mi ? - złapał mnie za dłoń, ale chciałam go potrzymać trochę w niepewności, dlatego wstałam i zalałam nam kawy. Gdy podałam nam napój, Michał patrzył się na mnie proszącym wzrokiem, co dosć było zabawne.
- W porządku, przeprosiny przyjęte. Ja też bym cię chciała przeprosić za to ze Zbyszkiem, nie powinnam...
- Dobra, nie ma o czym mówić.
- A ze Zbyszkiem się pogodzisz ?
- Myślałem o tym i postanowiłem się z nim pojednać. To mój najlepszy przyjaciel i bardzo mi brakuje.
- Jezu, nawet nie wiesz jak się cieszę. -  podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
     W tym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Już pogodziłam się z jego stratą, a tu przychodzi do mnie i przeprasza. Gdy go zobaczyłam w drzwiach serce mi stanęło, żołądek się skurczył, a w środku poczułam przyjemne ciepło. Bardzo za nim tęskniłam, a jego widok działał na mnie podwójnie. Te kwiaty, przeprosiny sprawiły, że na nowo się w nim zakochałam. Przypomniały mi się te wszystkie chwile z Michałem, te gorsze i te lepsze. Byłam przeszczęśliwa, ze zrozumiał to, co próbowałam mu wytłumaczyć, że go odzyskałam.
     Po chwili pogodzenia się, usiedliśmy się na sofie, na której przedtem odpoczywałam. Popijaliśmy kawę, rozmawialiśmy. Michał był dla mnie nadzwyczaj miły, jakby bał się mnie urazić. Mimo wszystko ja nadal miałam wyrzuty sumienia.
- Bardzo za tobą tęskniłam. - powiedziałąm, gdy zapadła chwila ciszy.
- Ja też. - złapał mnie za ręke.
- Myślałam, że już cię straciłam na zawsze. Wtedy, gdy mnie wyrzuciłeś z domu, moje życie straciło sens. Byłam załamana, cały czas płakałam. A teraz ...
- Nawet nie wiesz jak mi głupio, że wtedy tak postąpiłem. Jak mogłem mojej własnej dziewczynie kazać się wynosić ? Nie mam pojęcia. - mówiąc to, dłonią głaskał moją twarz.
- Kocham cię, wiesz ? - Michał powiedział to patrząc mi się w oczy.
- Ja ciebie też kocham ...
     Ponownie się przytuliliśmy, tym razem mocniej, czułam zapach jego boskich perfum. Przez te wszystkie dni bez niego, bez nas, nasze umysły i ciała bardzo się za sobą stęskniły. Potrzebowaliśmy naszego wzajemnego wsparcia, a przede wszystkim obecności nas samych. Pragnęłam tego każdego dnia bez Michała. To działało jak narkotyk - gdy spróbujesz raz już nie możesz przestać. tęskniłam za ciepłem bijącym z jego ciała, a gdy ponownie to poczułam, nie potrzebowałam niczego wiecej.
     Po chwili spojrzeliśmy sobie w oczy, po czym powiedziałąm :
- Proszę cię, nie opuszczaj mnie już, dobrze ?
- Nie mam takiego najmniejszego zamiaru.- szepnął mi do ucha.
     Następnie Michał spojrzał mi się na usta i powoli się do nich zbliżał. Postanowiłam skrócić to czekanie i natychmiast wpoiłam swoje wargi w jego. Nie przeszkadzało mi, że czułam jego delikatny zarost, to wydawało mi się mega męskie, tym bardziej, że bosko w nim wyglądał. Nasze pocałunki wylały z siebie całą tęsknotę i ból ostatnich dni, oddawały wiele uczuć. Gdy Michał czule pieścił moje usta, zapomniałam o całym świecie, problemach i zmęczeniu.
     Gdy z trudem oderwaliśmy się od siebie, Michał bez słowa wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, by wspólnie przeżyć chwilę namiętności, którą przez tak długi czas było nam brak. Nagroda smakuje tym bardziej lepiej, gdy długo się na nią czeka...


Liczę na komentarze :)

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 18.

     Tej nocy w trudem zasnęłam. Ostatnie słowa Michała przez telefon bardzo długo siedziały mi w głowie. Nie wiem co miał na myśli je mówiąc, ale wymyślałam najgorsze scenariusze. Bałam się mojej rozmowy z Michałem, ale nie miałam wyboru w walce o swój związek. Wzięłam bardzo długą kąpiel, bo chciałam się przedtem zrelaksować, coś zjadłam, a w myślach zastanawiałam się co powiem Michałowi. Ubrałam się kompletnie niestarannie, z fryzurą było tak samo. Nie przywiązywałam do tego większej wagi.
     W końcu wyszłam z domu i pokierowałam się ku domu Michała. Z każdym krokiem byłam coraz bardziej niepewna. Po 15 min. byłam już pod jego drzwiami. Ustałam, zamknęłam oczy i wzięłam kilka głębokich wdechów. Po chwili porządnie zapukałam z obawą przed tym, co za chwilę usłyszę od Michała. Długo czekałam pod drzwiami, aż w końcu siatkarz mi otworzył. Jego widok był straszny, bardzo się zaniedbał, miał duży zarost i chodził w rozciągniętych rzeczach.
- Najpierw mój niby " przyjaciel ", a teraz ty ? Czego wy ode mnie chcecie ?
- Michał, chcę porozmawiać, chcę ci to wszystko wytłumaczyć...
- Co chcesz tłumaczyć ? Przecież jest wszystko jasne. Życzę wam szczęścia.
- Błagam, wpuść mnie. - spojrzał się na mnie zmęczonymi oczami i po chwili poszedł do salonu zostawiając dla mnie otwarte drzwi.
     Niepewnie weszłam do środka i zobaczyłam tragiczny stan jego domu. Wszędzie walały się ubrania i puszki po piwie oraz inne śmieci. Michał usiadł się na sofie w milczeniu popijając piwo, a ja nieśmiało usiadłam obok niego i patrzyłam się na niego dość dziwnym wzrokiem.
- Powiem ci wszystko, jak było od początku. - zaczęłam. - Byłam na zakupach w centrum i przypadkiem spotkałam tam Zbyszka. Zaproponował mi kawę, więc się zgodziłam. Tam powiedzieliśmy sobie, że zostaniemy dobrymi przyjaciółmi i na pożegnanie czysto przyjacielsko się przytuliliśmy. Tyle.
- Wiesz.. problem w tym, że jakoś ci nie wierzę.
- Ale Michał, czemu ?
- Zrozum, dwie najbliższe mi osoby mnie zraniły. Jak mam od tak o tym zapomnieć ?
- Przecież my się tylko tuliliśmy, nic więcej. Michał, ja cię przepraszam, wybacz mi ! - łzy ciskały mi się do oczu.
-Ja nie chce tego słuchać, wynoś się stąd !
- Ale Michał ... - zaczęłam płakać.
- Powiedziałem, wynoś się stąd ! - wykrzyknął mi prosto w twarz.
     Wybiegłam z jego domu z oczami pełne łez. Wiedziałam, że to już jest koniec naszego związku, ostateczny koniec. Byłam kompletnie załamana, choć z drugiej strony mogłam się spodziewać takiego obrotu sprawy. Liczyłam jednak, że mnie wysłucha i zrozumie, a nie wyrzuci z domu. Bardzo bolało moje serce, ale musiałam się z tym pogodzić. Ta rozmowa była moją jedyną szansą, której nie wykorzystałam na 100 %. Nie wiedziałam co mam za sobą zrobić, co myśleć, jak funkcjonować. Przecież za 2 dni miałam iść do pracy i pomagać ludziom w takiej samej sytuacji,a sama nie mogłam sobie poradzić.
     W domu non stop płakałam. Naprawdę nie mogłam pogodzić się z tym, że go straciłam, a dopiero co odważyłam się komuś zaufać, co więcej, zakochać się na nowo. A to wszystko była moja wina i tego nie mogłam przeboleć. Nie chciało mi się jeść, straciłam ochotę na wszystko, także na życie. Po raz kolejny dostałam porządnego kopa od losu.
     Chodziłam jak duch, rozpaczliwie potrzebowałam rozmowy. W tamtej chwili potwornie brakowało mi Magdy, jej wsparcia, ciepłych słów i z pewnością żartów, które czasami był nie na miejscu, ale i tak mi pomagały. Zadawałam sobie pytanie, dlaczego życie odbiera mi najbliższe osoby ? Czy to ma jakiś związek ze mną ? Popadałam w depresję i jak powietrza potrzebowałam się komuś wygadać i przede wszystkim wsparcia. Nie miałam innego wyjścia jak tylko zadzwonić do Zbyszka i poprosić go o rozmowę. Po paru sygnałach usłyszałam :
- No cześć Maju.
- Witaj Zbyszku. Mam do ciebie małą prośbę. Miałbyś czas i chęci wpaść do mnie ?
- W sumie nie mam dziś nic specjalnego do roboty, także mogę. Będę za 30 min., ok ?
- W porządku.
     Ucieszyłam się, że do mnie przyjedzie. Coraz bardziej mu ufałam i wiedziałam, że mogę na niego liczyć. Okropnie czułam się z myślą, że rozbiłam przyjaźń Zbyszka i Michała, dlatego miałam ogromne wyrzuty sumienia. Teraz to Zbyszek był moim przyjacielem i stawał mi się coraz bliższy. Wiedziałam, że mnie rozumie, bo był w takiej samej sytuacji co ja, z czego jeszcze bardziej pragnęłam z nim rozmowy. Starta Michała dobiła mnie emocjonalnie. Niedługo potem w moich drzwiach ukazał się Zbyszek.
- No hej ! - przywitał mnie.
- Cześć, wchodź. - weszliśmy do mojego domu, zaprowadziłam go do salonu i usiedliśmy się na sofie.
- To teraz mów, o co chodzi.
- Bo widzisz ... byłam u Michała w domu. Chciałam mu to wszystko w końcu wytłumaczyć. Weszłam do niego, zaczęłam mu wszystko opowiadać jak było, ale on mi nie uwierzył i bezczelnie wyrzucił mnie z domu. Dokładnie jak ciebie. Teraz wiem, że nasz związek nie ma już przyszłości, to koniec. Wiesz jak się z tym czuje ? Jak zwykła szmata.
- Nie mów tak ! Michał już taki jest i trzeba się z tym pogodzić. On sam to musi zrozumieć, inaczej mu nie przegadasz. Przykro mi z powodu waszego związku ...
- I tak czuję się podle, jakbym to nie była ja. To jest totalnie bez sensu... - z bezradności oparłam głowę o ramię Zbyszka.
- Nie martw się, jesteś wyjątkowa ... - ostrożnie mnie objął.
     Szczerze mówiąc potrzebowałam tego. Chciałam, żeby ktoś mnie przytulił, powiedział jakieś miłe słowo, tak po prostu, bezinteresownie, szczególnie w takim momencie. To zawsze podnosi człowieka na duchu, dodawało otuchy. Zbyszek to doskonale wiedział i zapewnił mi to. Chwilę potem zaczęłam mu się wypłakiwać w ramię i mówić o sobie same najgorsze rzeczy. Siatkarz głaskał mnie po głowie cierpliwie wysłuchując moich obraźliwych słów. Miał naprawdę dużo wyrozumiałości.
     W pewnym momencie skorzystał z okazji i gdy w końcu się uspokoiłam, przysunął się do mnie, przybliżając twarz do mojej i zbliżał się ku moim wargom. Nasze usta dzieliły milimetry i gdy już miały się spotkać w ostatniej chwili się wycofałam. Zbyszek wyraźnie się speszył i bardzo zarumienił, gdy go od siebie odepchnęłam.
- Zbyszek, to nie fair ...
- Przepraszam cie, poniosło mnie. Wybacz...
     Po tych słowach patrzyłam się tylko jak nerwowo łapie za swoją bluzę i bez pożegnania pospiesznie wychodzi z mojego domu. Nawet zrobiło mi się go szkoda, ale nie mogłam pozwolić, by mnie pocałował. Nie darowałabym sobie tego nigdy. Owszem, szukałam jakiegoś pocieszenia, ale nie takiego. Ledwo co straciłam Michała, a ja już całuję się z innym ? To nie w moim stylu...
     Wkrótce stało się coś, o czym nigdy bym nie pomyślała...



No i jest :) Komentujemy !

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 17.

     Po wyjściu wściekłego Michała, spojrzeliśmy się na siebie zdezorientowani ze Zbyszkiem i nie wiedziałam co mam zrobić.Czy biec za moim siatkarzem, czy dać mu spokój i czas na ochłonięcie ? Nadal byłam w szoku, cała się trzęsłam i odruchowo wybiegłam z kawiarni zostawiając Zbyszka z rachunkiem do zapłacenia. Chciałam dogonić Michała, jednak po chwili ujrzałam jak z piskiem opon ruszył przed siebie swoim samochodem. Dopiero wtedy do mnie dotarło co ja tak naprawdę zrobiłam. Po co ja się przytulałam do Zbyszka ? Czemu mu uległam ? Te i tysiące innych pytań rodziło się w mojej głowie, ale ważniejsze było dla mnie to, jak mam to wszystko wytłumaczyć Michałowi. Bałam się, czy w ogóle będzie chciał mnie wysłuchać...
     Podczas drogi do domu non stop dzwoniłam do Michała. Nie byłam przygotowana, nie wiedziałam co mu powiem, jednak to było bez znaczenia - regularnie odrzucał moje połączenia. Rozumiałam go, rozumiałam jego zdenerwowanie, ale liczyłam, że odbierze i mnie wysłucha. Nic z tego. Do domu doszłam z zaschniętymi łzami na policzkach i podpuchniętymi oczami. Nie mogłam się powstrzymać od płaczu uświadamiając sobie, że zraniłam Michała. Ale z drugiej strony ja się tylko przytulałam ze Zbyszkiem, a nie pocałowałam czy poszłam do łóżka. Jednak wiem, że czy tak czy siak nie powinnam tego zrobić.
     W domu próbowałam się ogarnąć, wszystko przemyśleć. Zaparzyłam sobie herbaty, usiadłam się na kanapie, przykryłam się ciepłym kocem i włączyłam jakiś film. Chciałam choć na chwilę o tym wszystkim zapomnieć. W pewnym momencie usłyszałam niepewne pukanie do drzwi. Ucieszyłam się, bo myślałam, że to Michał, dlatego natychmiast podbiegłam do drzwi i je otworzyłam. U progu, zamiast Michała ujrzałam Zbyszka. Byłam naprawdę ździwiona, że po tym wszystkim do mnie przyszedł.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam zaskoczona.
- Przepraszam, że tak bez zapowiedzi. Chciałem z tobą porozmawiać. Mogę ?
- Jasne, wejdź.
     Miałam duże wątpliwości czy mam go do siebie wpuszczać, jednak byłam bardzo zdesperowana, chciałam się komuś wygadać. Prędzej zrobiłabym to z Madzią, Michał jest na mnie nieźle wkurzony, dlatego pozostał mi tylko Zbyszek. W końcu był moim przyjacielem. Nie wiedziałam co mam robić i co myśleć, dlatego chwytałam się każdej możliwości rozmowy.
     Ze Zbyszkiem usiedliśmy się w salonie popijając kawę. Mój towarzysz był bardzo nerwowy, z trudem patrzył mi się w oczy, czuł się bardzo skrępowany. Wiedziałam, że dużo kosztowało go, by po tym wszystkim do mnie przyjść. W pewnym momencie zaczął mówić :
- Bardzo chciałbym cię przeprosić za tą akcję w knajpie. To ja cię namawiałem, byś mnie przytuliła... Nie chciałem, by tak to wyszło, a tym bardziej, żeby to wszystko zobaczył Michał. To moja wina.
- Proszę cię, nie obwiniaj się. Nie zrobiliśmy nic złego, tylko Michał to źle zinterpretował.
- Tak myślisz ?
- Tak. Jednak wiem, że Michał nie szybko to zrozumie.
- Tu masz rację. Znam go dłużej i wiem, że jeśli coś sobie wbije do głowy, potem trudno mu to wybić.
- No i co ja mam teraz zrobić ? - powiedziałam załamanym głosem, po czym Zbyszek złapał mnie za rękę.
- Nie martw się, pogadam z nim i spróbuje mu to wszystko wytłumaczyć. Damy radę, wierzę w to.
- Dziękuję ci, naprawdę ci dziękuję.
     Umówiliśmy się, że Zbyszek pojedzie do Michała i z nim porozmawia, a potem szybko do mnie zadzwoni i opowie mi jak przebiegła rozmowa. Chwilę później Zbyszek wyszedł z mojego mieszkania i pojechał prosto do Michała.Wszystkim nam było trudno pojąć całą tą sytuację. Bałam się tej rozmowy z Michałem, bo wiedziałam, że jest bardzo porywczy i honorowy. Siedziałam jak na szpilkach, czekając na telefon od Zbyszka. Nie mogłam się na niczym innym skupić, bo cały czas myślałam o tym, jak przebiega rozmowa.
     Po 1,5 h usłyszałam dzwonek telefonu. Natychmiast się poderwałam z łóżka, złapałam za komórkę i odebrałam połączenie. Bez zastanowienia i przywitania zapytałam :
- I jak ?
- To był błąd ... - powiedział bez przekonania. - Z początku z ogromnym trudem przekonałem go, by mnie wpuścił do domu. Zacząłem spokojnie, ale Michał zaczął wrzeszczeć i nie dał sobie nic powiedzieć. Cały on. I po chwili wyrzucił mnie z domu.
- Boże ...
- Przepraszam, próbowałem...
- No dobrze, dziękuję.
     Załamana rozłączyłam się. Potwierdziło się to, czego się obawiałam - Michał nie dał sobie nic wytłumaczyć. Bardzo go kochałam i ogromnie mi na nim zależało, ale obawiałam się o przyszłość naszego związku. Wierzyłam, że Michał na nowo mi zaufa. Bardzo za nim tęskniłam, za jego silnym ramieniem. Zaczęłam się zastanawiać, czy zdobędę się na odwagę i czy pójdę do niego i go przeproszę. Chciałam go też pogodzić ze Zbyszkiem, choć wiedziałam, że to będzie nie lada wyczynem. W końcu przyjaźnili się od dziecka, wiele razem przeszli i nie mogłam pozwolić, by przeze mnie ta przyjaźń się zakończyła. Polski sport, a szczególnie siatkówka głownie ich pamięta jako bliskich sobie kolegów. To było naprawdę piękne. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym to ja to wszystko miała zniszczyć.
     Ponowiłam serie telefonów do Michała. To już była notoryczność- czekanie, sygnał po sygnale i jak zwykle nic. Połączenia nawiązywałam z przyzwyczajenia, nie chciałam opuścić żadnego wolnego momentu, by porozmawiać z Michałem. Przy setnej próbie połączenia, usłyszałam jak nagle sygnał się przerywa, w taki sposób, że ktoś odebrał telefon. Bardzo sie ucieszyłam.
- Michał ! Wreszcie ! - po tych słowach, moja słuchawka milczała. - Michał ? - nadal pusta cisza. - Michał, odezwij się ! Proszę cię ! - po chwili usłyszałam oddech Michała.
- Nie mogę ... - powiedział szptem i zaraz potem się rozłączył.
     Zaczęłam płakać. Byłam totalnie załamana i stęskniona. Ten telefon był przedziwny, ale chociaż przez sekundę usłyszałam głos Michała. Wiedziałam, że tego tak nie zostawię, że będę walczyć o swoje. Postanowiłam, że następnego dnia pójdę do niego, do domu i postaram się wszystko mu wytłumaczyć. Przyznam, że bałam się tej rozmowy, obawiałam się jak Michał zareaguje. Wiedziałam, że przede mną bardzo trudny dzień ...


Komentujemy !

wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 16.

     Po czułym pożegnaniu, rozeszliśmy się do naszych domów. Bujałam w obłokach, bo wiedziałam, że jestem naprawdę zakochana i szczęśliwa. Przez chwilę posłuchałam jeszcze muzyki i po godzinie poszłam spać.
     Rankiem przypomniało mi się, jak ostatni raz budził mnie Michał. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam zjeść śniadanie. Michał zadzwonił do mnie, spytał  jak się czuję i przez chwilę z nim pogadałam. Tęskniłam za jego ciałem, ustami i ciepłym oddechem na mojej szyi. Na tę chwilę musiałam zadowolić się jego głosem w słuchawce.
     Minęło kilka dni. Nasz związek z Michałem rozkwitał i dzięki paru spotkaniom z jego przyjacielem, bardzo też poznałam Zbyszka. Okazał się przesympatycznym facetem. Pewnego razu postanowiłam wyjść sobie na wielkie zakupy. Mnie, jako kobiecie od dawna tego brakowało. Niedawno dostałam pracę jako pani psycholog, z czego ogromnie się cieszyłam. Te zakupy potraktowałam jako małą nagrodę z mojej pierwszej wypłaty.
     W centrum handlowym, gdy wychodziłam z jakiegoś butiku, przypadkiem na kogoś wpadłam. Odbiłam się jak piłeczka ping pongowa, ale ten ktoś zdążył mnie złapać w ramionach. Już miałam z zawstydzeniem powiedzieć: "Ale ze mnie niezdara, przepraszam" , gdy nagle usłyszałam :
- O ! Maja, to ty ! - usłyszałam głos Bartmana.
- Zbyszek ? Co ty tu robisz ?
- Na zakupy przyszedłem.
- No tak, głupie pytanie, przepraszam.
- W porządku, nic się nie stało. - uśmiechnął się do mnie. - Zapraszam cię na kawę, nie przyjmuję odmowy.
- No cóż, nie pozostało mi nic, oprócz zgodzenia się.
     Poszliśmy do pobliskiej, bardzo przytulnej knajpki. Zamówiliśmy sobie najlepszą kawę i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim. Czasami czułam się niezręcznie, bo gdy nastała kilkusekundowa cisza, Zbyszek patrzył mi się w oczy i delikatnie uśmiechał. Wyglądało to bardzo sympatycznie. Bardzo często rozśmieszał mnie i opowiadał o poczynaniach Michała zanim go poznałam. Przyznam, że mój partner ma się czym pochwalić. Zbyszek powiedział mi, jak gdy byli jeszcze nastolatkami i grali na podwórku w siatkówkę, Michał tak mocno zaatakował, że w samochodzie sąsiada wybił szybę. W panice przed konsekwencjami wdrapał się na drzewo i nie schodził z niego przez pół dnia. Wszystko skończyło się tym, że rodzice Michała musieli zapłacić za szybę.
     Rozmawiało nam się wspaniale. Zbyszek non stop opowiadał jakieś śmieszne historie ze swojego życia, a mnie bolał brzuch od śmiechu. W pewnym momencie przyjaciel Michała zaprzestał opowiadania żartów, z lekka spoważniał, spuścił wzrok i zapytał :
- Jesteś szczęśliwa ?
- Słucham ?
- Pytam się, czy jesteś szczęśliwa.
- Owszem, jestem.
- A z Michałem ?
- Zbyszek, do czego ty dążysz ? - byłam coraz bardziej zdezorientowana.
- Proszę cię, odpowiedz na moje pytanie.
- No tak, jestem z nim szczęśliwa. To on pomógł mi się pozbierać po odejściu Magdy, za co jestem mu ogromnie wdzięczna. Możesz mi wytłumaczyć dlaczego o to pytasz ?
- Bo widzisz Maju ... - zaczął nerwowo zacierać rękoma i błądzić wzrokiem. - ... spodobałaś mi się.
- Że co ???
- Tak, to co słyszysz, spodobałaś mi się, powiem więcej - ja się w tobie zakochałem. Jesteś inteligentną, sympatyczną, miłą i piękną dziewczyną i nie w sposób przejść obok ciebie obojętnie. Proszę cię zastanów się ... - w tym momencie delikatnie złapał mnie za dłoń - ... czy na pewno chcesz być z Michałem. Jestem przekonany, że tworzylibyśmy wspaniałą parę.
- Zbyszek, to miłe co mówisz, ale tak nie można. Michał to twój przyjaciel, a mój mój chłopak. Sam rozumiesz ... Kocham go, a my możemy być co najwyżej bardzo dobrymi przyjaciółmi.
- Dobrze, rozumiem. Ale gdybyś zmieniła jednak zdanie pamiętaj, że moja propozycja jest zawsze aktualna.
- W porządku. - uwolniłam swoją dłoń od rąk Zbyszka. - Trochę się zasiedziałam, muszę już iść.
- Poczekaj chwilę. Mogłabyś się do mnie chociaż przytulić ? Proszę.
- Ok. - powiedziałam po chwili zastanowienia.
     Podeszłam do Zbyszka i bardzo ciepło się do niego przytuliłam, a on mocno mnie objął. Staliśmy tak chwilę, gdy nagle usłyszałam głośne kroki i poczułam jak Zbyszek gwałtownie się ode mnie odrywa. Po chwili ujrzałam Michała... Bardzo wściekłego Michała, który powalił swojego przyjaciela na podłogę w sekundę.  Natychmiast podbiegłam do mojego siatkarza próbując powstrzymać go od zrobienia naprawdę głupiej i niepotrzebnej rzeczy. Ustałam przed nabuzowanym do granic możliwości Michałem, przytrzymywałam go z ledwością na klatce piersiowej. Mój chłopak nawet się na mnie nie spojrzał, był przepełniony wściekłością. Zza moich ramion wykrzykiwał :
- I ty jesteś moim przyjacielem ??? Tak się zachowuje prawdziwy kumpel ? Odbija jego dziewczynę ? Jesteś dla mnie nikim, nie chce cię znać !
- Michał, uspokój się. - mówiłam to do niego, chociaż sama byłam w szoku. Wreszcie spojrzał się na mnie szybko oddychając.
- A ty.. ty mnie zwiodłaś. Kochałem cię najmocniej jak umiałem, czego ci było brak, no czego ???
- Michał, nie mów tak. Nic nie rozumiesz!
- Co tu jest do rozumienia ? Obściskiwałaś się z moim przyjacielem.... Poza tym ja nie wiem czy mogę go jeszcze nazywać moim kumplem...
- A co z nami ? - zapytałam się pełna obaw, jaką odpowiedź usłyszę.
- Nie wiem, daj mi święty spokój.- po chwili bez słowa wyszedł z knajpki pozostawiając mnie i Zbyszka ...






Przepraszam, że tak długo nie pisałam. Tak jakoś wyszło. Teraz postaram się dodawać rozdział codziennie.  Pozdrawiam :)

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 15.

     Gdy się rano przebudziłam, poczułam jak dłonią Michał głaszcze moje plecy. Robił to tak delikatnie i wspaniale, że nie chciałam, by przestawał. Było mi bardzo przyjemnie. Nie wiedział o ty, że się przebudziłam, ale gdy mnie niechcący połaskotał zaśmiałam się nie kontrolując tego, zorientował się.
- Śpiąca królewna się obudziła. Witamy w świecie żywych. - powiedział słodkim głosem.
- Jaka królewna.. Proszę cię ...
- Dobrze, to królowa. Moja królowa.
- Oj Michał, przestań.
     Przytuliłam się do niego bardzo szczęśliwa. Między innymi dlatego, że miałam u swego boku kogoś, kto zapewnia mi poczucie bezpieczeństwa i kocha mnie taką, jaką jestem. Cieszyłam się, że w końcu nie muszę udawać, że znalazłam tego mężczyznę. Bardzo tego potrzebowałam po tym, co przeszłam. Gdy tak leżeliśmy w swoich objęciach, Michał w pewnym momencie dłonią podniósł mój podbródek i namiętnie pocałował. Zrobił to już bez żadnych skrupułów, tak samo jak ja. Po chwili powiedział :
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak jestem szczęśliwy i jak bardzo cię kocham. Dziękuję Bogu, że wreszcie cię mam. - mówił to głaszcząc mnie palcem po twarzy.
- Ja ciebie też kocham. - w końcu mogłam mu to powiedzieć.
     Nie chciałam się od niego odklejać, ale gdy poczułam ogromny głód, musiałam się ruszyć. Oboje byliśmy nadzy, a przykrywała nas tylko moja kołdra. Podniosłam się z objęć Michała, przytrzymując kołdrę na piersiach i rozglądałam się za jakimś ubraniem.
- Nie rób tego ... - powiedział mój siatkarz.
- Naga będę paradować po domu ?
- A czemuż nie. - uśmiechnął się Michał.
- Bardzo zabawne.
- To powiedz chociaż, czy ci się podobało.
- Czy mi się podobało ? - wróciłam do Michała ustawiając moją twarz nad jego. - Było przecudownie i nie zapomnę tego do końca życia... - siatkarz uśmiechnął się, a ja po chwili pocałowałam go.
- Serio ?
- Serio, serio.
     Następnie sięgnęłam po Michała koszulę, która była najbliżej mnie i którą sama z niego ściągnęłam. Jak na siatkarza przystało, była bardzo duża i prawie się w niej topiłam, jednak pięknie nim pachniała. Michał leżał jeszcze rozkojarzony na łóżku, a ja powędrowałam do kuchni. Postanowiłam zrobić coś naprawdę szybkiego, dlatego padło na jajecznicę. Kiedy tak stałam przy patelni i pilnowałam, by posiłek się nie przypalił, Michał zaszedł mnie od tyłu i mocno przytulił łapiąc mnie w talii. Sam był ubrany tylko w swoje slipki.
- Ślicznie wyglądasz w tej koszuli. - powiedział.
- Tak, jasne ...
- No naprawdę. Nie doceniałem jej. - Michał cały czas mnie tulił i od czasu do czasu całował w szyję, a ja czułam na sobie jego umięśnione ciało. - Teraz nie pozwolę, byś mi uciekła, nigdy już cie nie puszczę ...
     Pocałowałam go. Nie potrafię opisać tego, jak się wtedy przeżywałam. Przy Michale czułam się prawdziwą kobietą, na dodatek bardzo szczęśliwą. Bałam się tylko, jak długo tak będzie. Niestety jestem taka, że szukam problemu tam, gdzie go teoretycznie nie ma. Chciałam cieszyć się chwilą, jednak coś w głębi duszy mi na to nie pozwalało. Wszystko wydawało się  dla mnie za perfekcyjne. Totalnie zatraciłam się w miłości Michała , w jego pocałunkach, objęciach i ciepłych słowach. Złamałam kiedyś składaną przysięgę - zaufałam mu. Po prostu bałam się przeżywać to samo, co było z Pawłem, że znów ktoś złamie mi serce. Liczyłam, że Michał taki nie jest, że będzie ze mną na zawsze.
     Śniadanie zjedliśmy w wyśmienitych nastrojach. Michał wyglądał na naprawdę szczęśliwego, a ja  cieszyłam się jego szczęściem. Stale się na mnie patrzył biorąc kolejne kęsy jajecznicy i co jakiś czas się do mnie uśmiechał. Naprawdę dziwne uczucie. W pewnym komencie powiedział :
- Chciałbym cię z kimś zapoznać. - spokojnie oznajmił.
- Z kim ? - spojrzałam się na niego zszokowana.
- Dowiesz się na miejscu.
     Nienawidziłam, gdy ktoś trzymał mnie w napięciu. Michał jak to Michał nie powiedział nic. Oddałam mu jego ubranie i odświeżyłam się. Gdy mój siatkarz postąpił tak samo, zadzwonił do tego kogoś i umówił  spotkanie na najbliższą, pasującą nam godzinę. Spotkać mieliśmy się w parku, za ok. 15 minut. Cały czas musiałam się domyślać kto to był. Wsiedliśmy potem do Michała samochodu i ruszyliśmy na umówione miejsce. Kiedy znaleźliśmy się już w parku, tej osoby jeszcze nie było. Ja czułam się coraz bardziej zdenerwowana, a Michał widząc to tylko się uśmiechał. W pewnym momencie ktoś powiedział zza naszych pleców :
- Przepraszam, że przeszkadzam. - oboje z Michałem gwałtownie się odwróciliśmy, a moim oczom ukazał się nie kto inny jak Zbigniew Bartman.
- Siema stary! - radośnie przywitał się Michał. - Maju pozwól, że ci przedstawię mojego dobrego przyjaciela. Zbyszek, poznaj moją dziewczynę.
- Zbigniew, dla przyjaciół Zibi. - uśmiechnął się do mnie i pocałował moją dłoń.
- Maja, miło mi. - powiedziałam onieśmielona dopiero co poznanym reprezentantem Polski.
- Mi również jest miło.
     Szczerze mówiąc, mogłam się spodziewać, że tą osobą będzie Zbyszek. Przyjaźnili się naprawdę długo i każdy kibicował tej znajomości.  Na boisku doskonale się rozumieli i wspierali, niczym jak ja z Magdą ... Zaczęliśmy spacerować wszyscy we trójkę i rozmawiać. Zbyszek okazał się bardzo zabawnym i miłym facetem, po krótsza mówiąc charakterem bardzo przypominał Michała. Następnie poszliśmy na kręgle. Od zawsze chciałam w to zagrać, ale jakoś nigdy nie było okazji. Nie liczyłam, że wygram, ale nie spodziewałam się takiej druzgocącej porażki. Nie miałam najmniejszych szans z Michałem i Zbyszkiem. Ostatecznie, o włos wygrał Michał.
     Dzień zakończył się nadspodziewanie miło i sympatycznie. Pożegnaliśmy się ze Zbyszkiem, a Michał podwiózł mnie pod mój dom. Gdy się zatrzymaliśmy, wyszliśmy z samochodu i stanęliśmy przed mieszkaniem.
- I jak podobało się ?
- Ten twój przyjaciel jest naprawdę sympatyczny. A jeśli chodzi o kręgle to bez komentarza,a tobie gratuluję zwycięstwa.
- A dziękuję. - zapadła chwila ciszy. - Będę tęsknił Maju.
- Ja też.
- To co, buziak na pożegnanie ?
- Oczywiście.- po chwili nasze usta spotkały się, delikatnie pieszcząc się wzajemnie.





Czekam na komentarze :)))