piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 3.

     Magda patrzyła się na mnie swoimi dużymi oczami, a mi serce zaczęło szybciej bić. Wręcz wariować. Nasz pokój był na samym końcu korytarza, a gdy ustałśmy przed jego drzwiami, spojrzałyśmy się na siebie i zgodnie potem w stronę pokoi siatkarzy. Nawet nie drgnęły. Nie mniej uradowane faktem, że za ścianą mamy dość nietypowych lokatorów weszłyśmy do naszego pokoju. Robił pioronujące wrażenie - mieliśmy piękny taras, dwa duże łóżka i był genialnie urządzony. Natychmiast padłyśmy na łóżka, a Madzia zaczęła krzyczeć z radości.
- Maja, spójrz jak tu jest ! Raj, po prostu raj !
- Też mi się tu podoba, strasznie.
- A widzisz ! Czekam tylko na moment, gdy spotkamy siatkarzy.
- Oj Madzia, ty tylko o tym.
- No a o czym ? Maja, to będzie moje kolejne spełnienie marzeń !
- Dobrze - uśmiechnęłam się do niej.
     Po chwili rozmowy, powoli zaczęłyśmy się rozpakowywać. W międzyczasie zadzwoniłam do rodziców poinformować ich o tym, że jestem na miejscu. W szafach miałyśmy mnóstwo miejsca na nasze rzeczy. Byłśmy pod ogromnym wrażeniem, bo ciuchów miałyśmy na serio nie mało. Zaczęłam układać każdą bluzkę i każde spodnie, za to Madzia tylko wrzuciła do szafy swoje ubrania i padła na łóżko. Spojrzałam się na nią wymownym wzrokiem i powiedziałam :
- Magda, a ty tego nie układasz ?
- Układać ? Człowieku, ja nie mam na to czasu. Muszę przygotować aparat i zeszyt na autografy.
- Ale jest już 21.00. Wątpie, byś teraz złapała jakichkolwiek siatkarza.
- Oj nie przesadzaj. Jeszcze się ździwisz jak kogoś spotkam.
- Życzę ci powodzenia.
     Była naprawdę nakręcona. Jak najęta zaczęła gadać o tym, jak to spotka Winiarskiego i będzie nią oczarowany. Kochałam jej wyobraźnię. Mówiła mi takie dialogi, że powinna pracować w teatrze, bez dwóch zdań. Ja siedziałam na łóżku i oklaskiwałam jej talent do odgrywania scenek.
     Gdy ułożyłam swoje ubrania przyszła pora na łazienkę. Mieściła się tam wanna jak i prysznic. Byłyśmy w szoku, że tam jest aż tak pięknie, bo z pewnością sie tego nie spodziewałyśmy. Jako pierwsza zajęłam łazienkę, bo byłam już zmęczona całym tym dniem. Wzięłam szybki prysznic, Magda tak samo. Kiedy już byłyśmy w łóżkach, a ja starałam się zasnąć, Madzia zawsze coś dopowiadała o siatkarzach. Już kilka razy mówiłam jej, że chce spać i żeby już nic nie mówiła, ale nic z tego. Dała mi zasnąć dopiero wtedy, gdy lekko na nią krzyknęłam.
     O dziwo obudziłam się dość wcześnie. Madzia praktycznie równo ze mną. Po porannej toalecie, zeszłyśmy na śniadanie. Magda znów zaczęła nawijać o siatkarzach. Cały czas musiałam ją uspokajać. Z Madzią wzięłyśmy trochę jedzenia i coś do picia i usiadłyśmy się przy stoliku.
     Czytałam gazetę, gdy w pewnym momencie Magda przestała jeść swoje frytki, ręką gwałtownie zasłoniła mi czasopismo, a gdy spojrzałam się na nią wściekła, swoimi oczami przekierowywała mnie do wejścia na stołówkę. Kiedy się tam spojrzałam, zamurowało mnie. Do stołówki wchodzili wszyscy siatkarze wraz z trenerem. Madzia zaczęła piszczeć wniebogłosy, a gdy próbowałam ją uspokoić było już za późno. Magda chwytała za aparat i zeszyt z pisakiem, złapałą mnie za ręke i pociągnęła tak, że o mało nie zwaliłam krzesła. Siatkarze zrobili duże oczy, ale za chwilę się uśmiechnęli. Gdy przyleciałam do nich z Madzią, natychmiast podchodziłśmy do każdego i zaczełyśmy robić sobie z nimi zdjęcia i zbierać autografy. Magda miała łzy w oczach, a ja podziwiałam siatkarzy, że cieprliwie znoszą jej piski. Każdy z nich był przemiły i dał sie sfotografować. Obie byłśmy w siódmym niebie. Niedługo potem ....


***
Kolejny rozdział wieczorem :) Zapraszam do komentowania. Pozdrawiam :)

1 komentarz:

  1. Się rozkręciłaś tak często rozdziały :) Dla mnie co dwa dni to za dużo :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń