poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 13.

     Michał poszedł do domu, a ja wróciłam do siebie.. Mimo okazywanych sobie czułości, ja nadal cała się trzęsłam po tych wydarzeniach. Po długiej kąpieli starałam się choć na chwilę zamknąć oczy, jednak bez większego skutku. Cały czas przed oczami miałam tego obleśnego typa i jego ręce. Pociłam się przewracając z boku na bok i starając się już o tym zapomnieć. Po jakimś czasie zadziałało moje ogromne zmęczenie, dzięki czemu beztrosko zasnęłam.
     Następnego dnia obiecałam sobie, że nie będę się już tym incydentem przejmować, a tym bardziej to rozpamiętywać. To po prostu nie miało najmniejszego sensu. Humor poprawiłam sobie przypominając świetną zabawę z Michałem tego wieczoru. Nie myślałam, że będę się aż tak dobrze bawić. Wszystko za sprawą mojego siatkarza.
     Przez cały dzień Michał się nie odzywał. To było bardzo do niego niepodobne, bo każdego dnia wysyłał mi dużo sms'ów i dzwonił. Tego dnia  mój telefon się nie odzywał. Z początku zbytnio się tym nie przejęłam , ale później zaczęłam się martwić. Pomyślałam, że ma jakieś kłopoty po ostatnim dniu, dlatego postanowiłam do niego zadzwonić. Po kilku sygnałach usłyszałam głos Michała :
- No cześć Maju.
- Jezu, Michał, czemu się nie odzywasz ? Martwiłam się o ciebie.
- Martwiłaś się ?
- No a nie ? Po wczorajszym incydencie naprawdę się boję. Myślałam, że coś ci się stało.
- To miłe, że się przejmujesz, ale bez obaw. Miałem spotkanie z kadrą, dlatego nie mogłem się odezwać.
- Aaaaa.. to rozumiem. Kamień z serca...
- Maju, zrelaksuj się trochę. Idź na zakupy albo coś w tym stylu. Ja muszę kończyć. Bądź wieczorem w domu. Na razie !
- Na razie.
     Michał podsunął mi genialny pomysł - zakupy. Dawno nic fajnego sobie nie kupiłam, dlatego postanowiłam wybrać się do centrum handlowego. Buszowanie po sklepach wprawiło mnie w wyśmienity nastrój. Kupiłam sobie parę rzeczy i boskie buty na koturnie. Gdy wychodziłam ze sklepu obuwniczego natknęłam się na kogoś, kogo nigdy w życiu nie chciałam spotkać. Kogoś, kto pewien czas temu bardzo mnie zranił i porzucił jak zwykłą zabawkę pozbawioną jakichkolwiek uczuć. To był mój były chłopak - Paweł. Gdy go zobaczyłam przyszły wszystkie złe z nim wspomnienia. Spojrzał się na mnie dużymi oczami i totalnie osłupiał.
- Maja, to ty ? - zapytał po chwili niezręcznej ciszy.
- Tak, to ja. Gdzie masz swoją Paulinę ?
- Paulina to zamknięty rozdział. Wiem, że popełniłem błąd, przepraszam.
     Z Pawłem byłam 2 lata. Zakochaliśmy się w sobie od naszego pierwszego spotkania. Był bardzo przystojny, szarmancki, inteligentny  i miły. Długo się spotykaliśmy, aż w końcu zostaliśmy parą. Każda dziewczyna mi go zazdrościła. Z czasem te uczucie zaczęło wygasać. Coraz częściej się kłóciliśmy, nie rozumieliśmy się, mieliśmy do siebie pretensje o dosłownie wszystko. Pewnego razu, gdy chciałam się z nim pogodzić poszłam do jego mieszkania. Chciałam zrobić mu niespodziankę i bez pukania weszłam do jego domu. To co zobaczyłam ścięło mnie z nóg - zastałam Pawła z jakąś dziewczyną w łóżku. Gdy mnie zobaczyli, Paweł wkurzył się i kazał mi się wynosić z domu. Całą drogę do swojego mieszkania przepłakałam. Czułam się jak zwykła szmata, która teraz jest już niepotrzebna.Bardzo długo zbierałam się w sobie, próbowałam zapomnieć o Pawle. Magda była przy mnie, pocieszała mnie i sprawiła, że znów zaczęłam się uśmiechać. Obiecałam sobie, że nie zaufam już żadnemu chłopakowi. Zbyt bardzo bolała mnie ta zdrada.
- Nie obchodzą mnie twoje przeprosiny.
- Zrozum mnie, źle się nam układało ...
- I trzeba było od razu lecieć z pierwszą lepszą do łóżka ?
- Wiem, źle zrobiłem. Wybaczysz mi kiedyś ?
- Paweł, ja zdrad nie wybaczam. Ty nie masz pojęcia jak mnie wtedy zraniłeś ... Cały czas płakałam, bo ty wolałeś inną. Tego nie da się od tak zapomnieć.
- Prezpraszam cię, naprawdę przepraszam. Nie wiem co sobie myślałem. Tak po prostu wyszło ...
- Wiesz co, daruj sobie. Nie chce mieć z tobą nic wspólnego.
     Cały mój dobry humor prysł w sekundę. Nie chciałam rozdrapywać starych ran, ale wszystkie wspomnienia wróciły. Powrócił ten ból, który czułam po rozstaniu tłumiony w sobie przez tak długi czas. Powróciło to uczucie wykorzystania, bezradności i bezsilności. Czułam, jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj. Jednak podniosłam głowę i dumnie wróciłam do domu.
     Na miejscu odświeżyłam się i rozpakowywałam swoje zakupy. Podczas gdy wyciągałam kupioną bluzkę z torby usłyszałam dzwonek do drzwi. Michał uśmiechnął się do mnie i powiedział :
- Hej. Ubieraj się w coś wygodnego, bo zabieram cię gdzieś, gdzie nikt nam nie przeszkodzi.
- Gdzie ?
- To jest niespodzianka.
     Nie miałam pojęcia co kombinował, ale postąpiłam tak, jak nakazał. Po chwili wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy. Podczas podróży próbowałam wyciągnąć choć nić tajemnicy gdzie jedziemy, ale Michał był nieugięty.  Ja z każdą chwilą coraz bardziej się niecierpliwiłam, ale to było ekscytujące. Gdy dotarliśmy na miejsce było totalnie ciemno i za nic nie mogłam rozpoznać gdzie jesteśmy. Kiedy wysiedliśmy z samochodu Michał kazał mi zamknąć oczy i pod żadnym pozorem nie podglądać. Dotrzymałam obietnicy i grzecznie szłam tam, gdzie prowadził mnie Michał. Po chwili w końcu mogłam otworzyć oczy. Zobaczyłam przede mną uśmiechniętego Michała, a za nim dużą halę sportową, na którym było boisko od siatkówki. Doznałam ogromnego szoku i chwilę później usłyszałam :
- I jak ?
- Michał ... My tu możemy być ? Skąd masz ty wstęp ?
- Ciiiii... Nie pytaj o nic. Wszystko jest ok.
- Dobrze, ale wiesz, że ja nie umiem grać w siatkówkę.
- To cię nauczę. - uśmiechnął się zadowolony Michał.
     Kazał mi się rozgrzać prostymi ćwiczeniami. Biegałam, skakałam itd. Trochę Michała okłamałam, bo bardzo lubiłam z Magdą sobie pograć w siatkę i poszczególne elementy nawet mi wychodziły. Michał dokładnie opisywał mi atak, przyjęcie.. Zaimponował mi sowim instynktem nauczyciela. Łapał mnie za dłonie i układał je tak, jak powinny wyglądać podczas ataku lub przycięciu.Od teorii przeszliśmy do praktyki. Zagrał mi parę piłek, abym dobrze przyjęła. Z początku udawałam, że nie umiem, lecz później przyjęłam już idealnie na siatkę. Michał podniósł brew w uznaniem. Nadszedł czas na atak. Siatkarz wystawił mi piłkę, a ja z całej siły ją uderzyłam. Sama byłam pod wrażeniem jak mi to wyszło, bo nie sądziłam, że tak potrafię.
- Okłamałaś mnie ! Potrafisz grać !
- Co ? Ja ? Nie ...
- Ty kłamczucho !
     Michał zaczął mnie gonić po całym boisku. Do pewnego momentu nie dawałam się doścignąć, jednak po chwili poddałam się. Złapał mnie, ale zrobił to na tyle niezdarnie, że oboje upadliśmy na podłogę. Nasze twarze były bardzo blisko siebie, a my spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. W ostatnim momencie oprzytomniałam i podniosłam się z boiska. Michał postąpił tak samo. Zrobiło nam się bardzo głupio, nie wiedzieliśmy co powiedzieć.
- Przepraszam, nie powinienem ... - zaczął Michał.
- W porządku ...
     Do domu wracaliśmy w dość dziwnej atmosferze. Wiem, że byliśmy totalnie zawstydzeni jak nastolatki podczas pierwszej randki, ale nie wiem dlaczego. W samochodzie zamieniliśmy parę zdań i nic poza tym. Jakiś czas później zrobiłam coś, czego dawna Maja nie zrobiłaby nigdy ...

 
Liczę na komentarze :)

2 komentarze:

  1. kazdy rozdzial jeszcze lepszy od poprzedniego, czekam na dalsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham <3 Ale to wiesz :-) Czekam na następny ;-)

    OdpowiedzUsuń