piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 10.

     Te 2 dni były najgorsze w moim życiu. Nie było chwili, żebym nie myślała o Madzi. Oglądałam nasze zdjęcia z meczów i nie mogłam uwierzyć, że już nigdy nie obejrzy swojej kochanej siatkówki. Czułam, jakby odeszła część mnie. Zmarła, tak po prostu. Bez żadnego pożegnania. Nie potrafiłam zroumieć, że tak w ogóle można.
     Byłam sama w tym pokoju, z rzeczami Madzi. Czułam się strasznie. Wychodziłam z niego tylko po posiłki, bo nie miałam ochoty się z nikim widzieć i z nikim gadać. Po prostu nie miałam na to siły.
     W końcu musiał nadejść dzień pogrzebu Magdy. Jej rodzice postanowili, że cała uroczystość będzie na miejscu, w Spale. Wiedzieli, że Magda byłaby z tego pomysłu zadowolona. Ubrałam się w moją czarną sukienkę i buty i wraz z rodzicami Magdy poszłam na pogrzeb. Widok trumny z Magdą był straszny. Nie mogłam powstrzymywać łez, tak się nie dało. Na cmentarzu musiałam raz na zawsze pożegnać się z Madzią. Na jej trumnie położyłam koszulke Winiarskiego, którą kupiła przed meczem. Czułam ogromną rozpacz i bezradność patrząc jak trumna Madzi leżała już w ziemi. Jeszcze większy ból czułam, gdy spojrzałam się na załamanych rodziców mojej przyjaciółki.
     Po wszystkim, gdy każdy się rozszedł postanowiłam posiedzieć na ławce przy grobie i pobyć z Madzią. Nagle u mojego boku zobaczyłam kogoś, kogo spodziewałam się ostatniego - Michała. Spojrzałam się na niego dużymi oczami totalnie zaskoczona.
- Michał... co ty tu robisz ?
- Przyszłem na pogrzeb. Jest mi strasznie przykro ...
- Byłeś na całej uroczystości ???
- Tak, byłem. Chcę ci powiedzieć, że zawsze możesz na mnie liczyć.
     Nie wytrzymałam. Po prostu nie wytrzymałam i natychmiast przytuliłam się do Michała i zaczęłam płakać. Zaczęłam tak po prostu wypłakiwać się mu w ramię jak mała, bezbronna dziewczynka. Bo taką byłam. Michał objął mnie i mocno przytulił. Poczułam ulgę, ogromną ulgę. W tej krótkiej chwili miałam pełne poczucie bezpieczeństwa, którego było mi brak. Cały czas tuląc się do Michała zaczęłam mówić :
- Słuchaj, bo ja chcę cię przeprosić za to, co ci prędzej mówiłam. Naprawdę cię przepraszam... Nie wiem dlaczego to robiłam. Wybacz mi...
- Maju, nie przejmuj się tym. - przytulił mnie jeszcze mocniej.
     Zrozumiałam, że sama siebie oszukiwałam. Udawałam silną i bezwzględną, a wcale taka nie byłam. Brakowało mi w kimś oparcia, a Michał w jednej chwili mi to zapewnił. Długo siedzieliśmy na tej ławce w swoich objęciach i długo płakałam mu w ramię. W końcu Michał powiedział :
- Maju, chodźmy już do hotelu, bo zrobiło się chłodno. Nie chce, żebyś mi tu zmarzła.
- Dobrze ...
     Popatrzyłam na grób Magdy i chwilę potem objęta ramieniem Michała wróciłam do hotelu. Jego obecność bardzo mnie zaskoczyła patrząc na to, jak sie w stosunku do niego zachowywałam. Zrobił na mnie obromne wrażenie. W przeciwnieństwie do mnie był w tych bardzo trudnych chwilach miły i wyrozumiały i dawał mi ogromne wsparcie. Nie mogłam uwierzyć, że Michał taki jest. Było mi strasznie wstyd, że tak go oceniałam i w jaki sposób się do niego odnosiłam. Jednak on pomimo tego nie gniewał się na mnie i był przy mnie.
     Gdy w pokoju usłyszałam pukanie do drzwi, bez wahania otworzyłam Michałowi. Patrzył się na mnie współczującym wzrokiem i wszedł do środka.
- I jak się czujesz ? - zapytał.
- Sama nie wiem jak. Cholernie tęsknię za Madzią...
- Rozumiem ...
     Usiedliśmy się na łóżku. Siedziałam ze skulonymi nogami, a łzy same napływaly mi do oczu. Michał widzac to znów przytulił mnie tak, jak na cmentarzu i szeptał mi do ucha : "Wszystko będzie dobrze." W jego ramionach odnajdywałam pocieszenie i spokój.
- Michał, dziękuje ci, że ze mną jesteś. To dla mnie ważne.
- Nie ma sprawy. Ty jesteś dla mnie ważna. Pamietaj o tym.
- Po tym jak cię potraktowałam ?
- To nie ma znaczenia. Nie mogę cię zostawić w takiej chwili.
     Porozmawialiśmy trochę i zrozumiałam, ze świat się nie kończy na śmierci Madzi. Oczywiście będzie mi jej strasznie brak, ale taka jest kolej rzeczy i trzeba się z tym pogodzić. Postanowiałm nie zamykać się w sobie, wręcz przeciwnie. Chciałam sprawić, by śmierć Madzi uczyniła mnie silnijeszą. Wiedziałam, że jeśli dam teraz radę, będe mogła przezwyciężyć każdą przeszkodę na swojej drodze, że nie będe się łatwo poddawać. Za wszelka cenę będe dążyć do celu. Śmierć Madzi mi to uświadomiła. Straciłam moją najlepszą przyjaciółkę, ale zyskałam jedno - silną osobowość.



Pozwolę sobię podzielić się z Wami moje ukochaną piosenką



Czekam na komentarze ! :*

2 komentarze: